Dostępny do współpracy full-timeSoftware developer dla zespołu produktowego: Next.js / TypeScript / React Native, zdalnie lub Kraków.
Zatrudnij mnie

Strona firmowa, która filtruje leady

Jak strona ma odrzucać złe zapytania i przyciągać lepsze: specjalizacja, treść sprzedażowa i sygnały dla właściwego klienta.

Adam Noszczyński
5 min czytania
Marketing

Większość firm patrzy na stronę jak na wizytówkę. Ma dobrze wyglądać, nie wstydzić się jej pokazać i zbierać formularze. Problem w tym, że formularz sam w sobie nie jest sukcesem. Jeśli z dziesięciu zapytań osiem dotyczy budżetu, którego i tak nie bierzesz, albo projektu kompletnie poza specjalizacją, to strona nie pomaga. Ona tylko produkuje pracę do odfiltrowania ręcznie.

Dobra strona firmowa powinna robić coś odwrotnego. Ma przyciągać właściwe osoby i zniechęcać te, z którymi współpraca od początku nie ma sensu. To nie jest arogancja. To oszczędność czasu po obu stronach.

Więcej leadów nie zawsze znaczy lepiej

W praktyce liczy się nie liczba formularzy, tylko jakość rozmów, które z nich wynikają. Jeśli strona przyciąga wszystkich, najczęściej znaczy to, że komunikuje zbyt mało. Brak specjalizacji, brak cen, brak jasnego "dla kogo to jest", brak decyzji. Wtedy odbiorca widzi tylko ogólną obietnicę: robimy strony, aplikacje, marketing, może wszystko.

To działa słabo, bo dobry klient nie chce zgadywać. Chce szybko sprawdzić, czy wchodzisz w jego typ problemu, czy rozumiesz skalę projektu i czy budżet nie rozjedzie się już na pierwszej rozmowie.

Co naprawdę filtruje leady

Pierwszy filtr to specjalizacja. Zamiast komunikatu "tworzę strony internetowe" dużo lepiej działa jasne ustawienie obszaru pracy. Frontend, TypeScript, performance, refactoring legacy, strony firmowe nastawione na konwersję. Im bardziej konkretna jest oferta, tym mniej przypadkowych zapytań.

Drugi filtr to cena albo chociaż punkt wejścia. Nie po to, żeby wszystko wyliczyć co do złotówki, tylko żeby klient wiedział, czy w ogóle mieści się w Twoim modelu pracy. Brak ceny bardzo często przyciąga osoby, które liczą na najtańszą możliwą opcję. Z kolei widełki albo minimalne zaangażowanie ustawiają rozmowę na właściwym poziomie jeszcze przed pierwszym kontaktem.

Trzeci filtr to język oferty. "Skontaktuj się" niczego nie wyjaśnia. "Audyt frontendu", "konsultacja 30 min" albo "pomoc przy legacy refactorze" od razu mówi, z czym można przyjść. Takie CTA samo w sobie kwalifikuje intencję użytkownika.

Właśnie w tę stronę poszła przebudowa mojej strony. Opisałem to szerzej w case study o stronie sprzedażowej zamiast suchego portfolio. Zmiana nie polegała na "odświeżeniu designu", tylko na ustawieniu oferty tak, żeby filtrowała lepiej: specjalizacja, konkretne CTA, ceny i case studies zamiast przypadkowej listy projektów.

Case studies sprzedają lepiej niż galeria prac

Klient nie kupuje zrzutu ekranu. Kupuje poczucie, że umiesz rozwiązać problem podobny do jego problemu. Dlatego case study działa lepiej niż klasyczne portfolio. Pokazuje kontekst, decyzję i efekt.

Jeśli ktoś rozważa nową stronę firmową, dużo więcej mówi mu case study migracji WordPress do Next.js niż kolejna sekcja "realizacje". W tamtym projekcie ważne były nie tylko estetyka i development, ale też wydajność, mobile i uporządkowanie całej ścieżki kontaktu. To właśnie buduje zaufanie u właściwego klienta.

Formularz też powinien filtrować

Filtracja nie kończy się na copy. Formularz kontaktowy też może działać lepiej albo gorzej. Jeśli pytasz wyłącznie o imię, e-mail i wiadomość, to oddajesz całą kwalifikację leadów na etap ręcznej rozmowy. Czasem to ma sens, ale przy stronie usługowej zwykle warto dodać choć minimum kontekstu: typ projektu, termin, budżet albo zakres.

Nie chodzi o to, żeby zrobić z formularza egzamin. Chodzi o to, żeby pierwsza wiadomość była od razu użyteczna. O tym, jak projektować takie miejsca bez zabijania konwersji, pisałem szerzej w tekście o formularzach i leadach na stronie B2B.

Jak mierzyć, czy strona filtruje dobrze

Najgorsza możliwa metryka to sama liczba wysłanych formularzy. Znacznie ważniejsze są pytania:

  • ile zapytań realnie pasuje do oferty,
  • ile rozmów kończy się sensowną wyceną,
  • ile leadów odpada dopiero po pierwszym callu,
  • czy średnia wartość zapytania rośnie, czy maleje.

Jeśli formularzy jest trochę mniej, ale za to częściej kończą się konkretną rozmową, strona działa lepiej niż wcześniej. To samo dotyczy cen. Cena na stronie potrafi obniżyć liczbę wiadomości, ale poprawić jakość całego lejka. Z biznesowego punktu widzenia to wygrana, nie strata.

Strona nie ma podobać się wszystkim

To zwykle najtrudniejszy moment. Właściciele firm boją się zawężać komunikat, bo wydaje im się, że przez to stracą okazje. W praktyce częściej tracą czas. Dobra strona firmowa nie próbuje zdobyć każdego. Ustawia granice, pokazuje wartość i zostawia mniej miejsca na przypadkowe zapytania.

Jeśli po wejściu na stronę właściwy klient szybciej myśli "to jest dla mnie", a niewłaściwy szybciej myśli "to chyba nie ten adres", to wszystko działa tak, jak powinno.

Gotowy na start swojego projektu?

Jeśli chcesz podobny poziom jakości i klarowny plan wdrożenia, napisz do mnie. Wrócę z propozycją kierunku i następnym krokiem.

Ailo client logoCledar client logoMiohome client logoPlenti client logoWebiso client logo+4
Realizuję projekty dla klientów od 6 lat

Tagi:

Leady
Strona firmowa
Konwersja
Oferta